środa, 16 lipca 2014

1.


   Obudził mnie ostry dźwięk budzika, wyłączyłam go i przewróciłam się na drugi bok z planem ponownego uśnięcia. Gdy prawie mi się to udało drzwi pokoju otworzyły się  z hukiem i w pomieszczeniu pojawiła się moja rodzicielka.
   - Wstawaj! – Wydarła się.
   - Daj mi spokój! – Odburknęłam w poduszkę.
   - Wstawaj i nie ma dyskusji!
   - Dobra wstaje… - kobieta dalej stała na środku mojego niedużego pokoju. – Możesz już sobie iść. – Powiedziałam jej.
    - Może grzeczniej! – Powiedziała jeszcze i wyszła.
Wstałam niechętnie z łóżka i podeszłam do mojej małej szafy z ubraniami. Wybrałam czarną obcisłą spódnicę, białą koszulkę na grubych ramiączkach z czarnym krzyżem i czarny sweterek w czaski. Następnie udałam się do łazienki żeby umyć zęby i zrobić sobie makijaż, który składał się z mocno pomalowanych oczu i… i to tyle. Ubrałam się, przerzuciłam moja sporą torbę całą w ćwiekach przez ramię. Przejrzałam się jeszcze w lustrze, w którym zobaczyłam szczupłą dziewczynę z wystającymi kościami, bladą cerą, dużymi zielonymi oczami, tunelami w uszach, kolczykiem w wardze i czarnymi włosami. Wzdrygnęłam się, nienawidziłam swojego wyglądu, zresztą nienawidziłam całej siebie. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Przy stole siedziała moja mama i jej facet, zwany również moim ojczymem. Na zegarze była już 8:30. Miałam więc pół godziny by dotrzeć do szkoły na zakończenie roku. Tak kończyłam liceum co bardzo mnie cieszyło. Założyłam swoje czarne glany. Mimo że przez nie miałam strasznie styrane nogi i ciągle były poobklejane plastrami, to jednak kochałam te buty. Już wychodziłam gdy usłyszałam wołanie.
   - Jessica! A śniadanie?!
   - Nie jestem głodna! – Odkrzyknęłam jej.
   -Wracaj tu i coś zjedz! Nie chce powtórki z przed dwóch lat!
   - Ugh… - Wpadłam do kuchni i zabrałam tosta z talerza. – Zjem po drodze.
Nie czekając na odpowiedź wyszłam z domu lekko trzaskając drzwiami. Wyrzuciłam pieczywo w krzaki i wyciągnęłam z torby telefon oraz słuchawki a następnie puściłam muzykę. W uszach rozbrzmiała tak dobrze znana mi melodia.
 I shook the heavens to the ground,
 I laid the Gods to rest.
 I held the key to the kingdom lions,
 Guarding castle walls.
 I hail the King of Death.

 Then I lost it all.
 Dead and broken.
 My back’s against the wall.
 Cut me open.
 I’m just trying to breathe,
 ‘Just trying to figure it out,
 Because I build these walls
 to watch them crumbling down’ I said.

 Then I lost it all.
 Who can save me now?*

Byłam już w połowie drogi do szkoły, przechodziłam przez ulice i o mało co nie zostałam potrącona przez jakąś pustą blond lale, która jeszcze zaczęła wygrażać mi pięścią i przeklinać pod nosem. Pokazałam jej uprzejmie środkowy palec z drwiącym uśmieszkiem. Chyba zrozumiała przesłanie bo zrobiła się czerwona i odjechała. Ruszyłam w dalszą drogę. Po kilku minutach doszłam do placówki i weszłam do środka. Odnalazłam moją klasę, wyłączyłam muzykę i przekroczyłam jej próg. Bez słowa usiadłam na moje stałe miejsce z tyłu klasy.
   - Jessica, wiem że to już koniec roku ale mogłabyś przynajmniej ubrać się tak jak należy. – Na wstępie powiedziała moja wychowawczyni.
   - A co? Nie pasuje pani mój ubiór? – Zapytałam drwiąco.
   - Jak widzisz nie.
   - Mi pani też ale jakoś tego nie mówię. – Powiedziałam spokojnie, reszta uczniów zaśmiała się.
   - Jesteś bezczelna! – Oburzyła się.
   - Pani zaczęła. – Prychnęłam.
Szatynka nie odezwała się już więcej na ten temat tylko powiedziała że idziemy na apel. Wstałam i ruszyłam na sale gimnastyczną. Po kilku minutach siedziałam na parapecie i słuchałam a raczej zasypiałam przy nudnej wypowiedzi dyrektorki. Po tych wszystkich podziękowaniach i Bóg wie czym przyszedł czas na rozdanie dyplomów ukończenia szkoły, oczywiście na apelu dostawali go tylko absolwenci, klasy pierwsze i drugie musiały jeszcze wrócić do klas by odebrać je od wychowawców. Po pewnym czasie usłyszałam swoje nazwisko.
   - Panna Jessica Black. – Zeskoczyłam z parapetu i ruszyłam na środek sali. – Gratuluje – powiedziała dyra i uścisnęła mi dłoń, następnie musiałam podejść do stolika obok i potwierdzić odbiór dokumentów.
Odeszłam z teczką pod ścianę i sprawdziłam czy wszystko w niej jest.  Stwierdziłam że wszystko się zgadzało więc schowałam ją do torebki. Nie czekając już na nic po prostu wyszłam z budynku i skierowałam się do domu. Gdy doszłam na miejsce weszłam do kamienicy, i otworzyłam drzwi do mieszkania, które znajdywało się na parterze. W domu nie było nikogo. Matka w pracy a ten pijak pewnie w monopolowym. Weszłam do sypialni mojej mamy i podeszłam do szafki. Otworzyłam najniższą szufladę i wyciągnęłam z niej metalową puszkę. Otworzyłam ją i moim oczom ukazała się spora sumka pieniędzy. Rodzicielka chowała je tam przed swoim drugim mężem i tylko my o tym wiedziałyśmy. Były to awaryjne pieniądze, tak na wszelki wypadek gdyby ten frajer miał przepić to co mama oficjalnie przynosiła do domu. W sumie było tam około trzech tysięcy, zabrałam wszystko, wzięłam jeszcze czarną dużą torbę podróżną spod jej łóżka i weszłam do swojego pokoju. Pieniądze mamy oraz moje uzbierane kilkaset dolarów schowałam do torebki, którą rzuciłam na łóżko. Otworzyłam szafę i wszystkie swoje ciuchy (Wcale nie miałam ich dużo), trampki, skórzaną kurtkę oraz małą torebeczkę wrzuciłam do torby. Wpadłam do łazienki i zabrałam kosmetyki, które także się w niej znalazły. Mój netbook zmieścił się jeszcze do mojej pojemnej torebki. W tym momencie usłyszałam jak przekręca się klucz w drzwiach frontowych. Spanikowana otworzyłam okno i wyrzuciłam torbę i torebkę przez nie.
   - Jesteś w domu?! – Krzyknął Rob (mój ojczym).
Słysząc to sama wyskoczyłam na trawę, zabrałam swój cały dobytek i zaczęłam biec ile sił w nogach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Lost it all
Rozdzialik krótki, ale to tak tylko na początek.
Mam nadzieje że główna bohaterka się wam podoba :D
Niedługo powinien pojawić się 2 rozdział bo jest już w trakcie tworzenia :D
Sorka za wszelkie błędy, one też się zdarzają :p
Komentujcie!! Piszcie co wam się podoba a co nie.
No i chyba to wszystko :D

2 komentarze:

  1. Na razie wrażenie bardzo na plus :) Ale jako że to początek, to trudno coś więcej powiedzieć. Na pewno jeszcze tu wpadnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę powiedzieć , ze mnie bardzo zaciekawilas ;) czytam dalej ;*

    OdpowiedzUsuń