Obudził mnie ostry dźwięk budzika,
wyłączyłam go i przewróciłam się na drugi bok z planem ponownego uśnięcia. Gdy
prawie mi się to udało drzwi pokoju otworzyły się z hukiem i w pomieszczeniu pojawiła się moja
rodzicielka.
- Wstawaj! – Wydarła się.
- Daj mi spokój! – Odburknęłam w poduszkę.
- Wstawaj i nie ma dyskusji!
- Dobra wstaje… - kobieta dalej stała na
środku mojego niedużego pokoju. – Możesz już sobie iść. – Powiedziałam jej.
- Może grzeczniej! – Powiedziała jeszcze i
wyszła.
Wstałam
niechętnie z łóżka i podeszłam do mojej małej szafy z ubraniami. Wybrałam
czarną obcisłą spódnicę, białą koszulkę na grubych ramiączkach z czarnym
krzyżem i czarny sweterek w czaski. Następnie udałam się do łazienki żeby umyć
zęby i zrobić sobie makijaż, który składał się z mocno pomalowanych oczu i… i
to tyle. Ubrałam się, przerzuciłam moja sporą torbę całą w ćwiekach przez
ramię. Przejrzałam się jeszcze w lustrze, w którym zobaczyłam szczupłą
dziewczynę z wystającymi kościami, bladą cerą, dużymi zielonymi oczami,
tunelami w uszach, kolczykiem w wardze i czarnymi włosami. Wzdrygnęłam się,
nienawidziłam swojego wyglądu, zresztą nienawidziłam całej siebie. Wyszłam z
łazienki i zeszłam na dół. Przy stole siedziała moja mama i jej facet, zwany
również moim ojczymem. Na zegarze była już 8:30. Miałam więc pół godziny by
dotrzeć do szkoły na zakończenie roku. Tak kończyłam liceum co bardzo mnie
cieszyło. Założyłam swoje czarne glany. Mimo że przez nie miałam strasznie
styrane nogi i ciągle były poobklejane plastrami, to jednak kochałam te buty.
Już wychodziłam gdy usłyszałam wołanie.
- Jessica! A śniadanie?!
- Nie jestem głodna! – Odkrzyknęłam jej.
-Wracaj tu i coś zjedz! Nie chce powtórki z
przed dwóch lat!
- Ugh… - Wpadłam do kuchni i zabrałam tosta
z talerza. – Zjem po drodze.
Nie
czekając na odpowiedź wyszłam z domu lekko trzaskając drzwiami. Wyrzuciłam
pieczywo w krzaki i wyciągnęłam z torby telefon oraz słuchawki a następnie puściłam
muzykę. W uszach rozbrzmiała tak dobrze znana mi melodia.
I
shook the heavens to the ground,
I laid the Gods to rest.
I held the key to the kingdom lions,
Guarding castle walls.
I hail the King of Death.
Then I lost it all.
Dead and broken.
My back’s against the wall.
Cut me open.
I’m just trying to breathe,
‘Just trying to figure it out,
Because I build these walls
to watch them crumbling down’ I said.
Then I lost it all.
Who can save me now?*
Byłam
już w połowie drogi do szkoły, przechodziłam przez ulice i o mało co nie
zostałam potrącona przez jakąś pustą blond lale, która jeszcze zaczęła wygrażać
mi pięścią i przeklinać pod nosem. Pokazałam jej uprzejmie środkowy palec z
drwiącym uśmieszkiem. Chyba zrozumiała przesłanie bo zrobiła się czerwona i
odjechała. Ruszyłam w dalszą drogę. Po kilku minutach doszłam do placówki i
weszłam do środka. Odnalazłam moją klasę, wyłączyłam muzykę i przekroczyłam jej
próg. Bez słowa usiadłam na moje stałe miejsce z tyłu klasy.
- Jessica, wiem że to już koniec roku ale
mogłabyś przynajmniej ubrać się tak jak należy. – Na wstępie powiedziała moja
wychowawczyni.
- A co? Nie pasuje pani mój ubiór? –
Zapytałam drwiąco.
- Jak widzisz nie.
- Mi pani też ale jakoś tego nie mówię. –
Powiedziałam spokojnie, reszta uczniów zaśmiała się.
- Jesteś bezczelna! – Oburzyła się.
- Pani zaczęła. – Prychnęłam.
Szatynka
nie odezwała się już więcej na ten temat tylko powiedziała że idziemy na apel.
Wstałam i ruszyłam na sale gimnastyczną. Po kilku minutach siedziałam na
parapecie i słuchałam a raczej zasypiałam przy nudnej wypowiedzi dyrektorki. Po
tych wszystkich podziękowaniach i Bóg wie czym przyszedł czas na rozdanie
dyplomów ukończenia szkoły, oczywiście na apelu dostawali go tylko absolwenci,
klasy pierwsze i drugie musiały jeszcze wrócić do klas by odebrać je od
wychowawców. Po pewnym czasie usłyszałam swoje nazwisko.
- Panna Jessica Black. – Zeskoczyłam z
parapetu i ruszyłam na środek sali. – Gratuluje – powiedziała dyra i uścisnęła
mi dłoń, następnie musiałam podejść do stolika obok i potwierdzić odbiór
dokumentów.
Odeszłam
z teczką pod ścianę i sprawdziłam czy wszystko w niej jest. Stwierdziłam że wszystko się zgadzało więc schowałam
ją do torebki. Nie czekając już na nic po prostu wyszłam z budynku i
skierowałam się do domu. Gdy doszłam na miejsce weszłam do kamienicy, i
otworzyłam drzwi do mieszkania, które znajdywało się na parterze. W domu nie
było nikogo. Matka w pracy a ten pijak pewnie w monopolowym. Weszłam do
sypialni mojej mamy i podeszłam do szafki. Otworzyłam najniższą szufladę i
wyciągnęłam z niej metalową puszkę. Otworzyłam ją i moim oczom ukazała się
spora sumka pieniędzy. Rodzicielka chowała je tam przed swoim drugim mężem i
tylko my o tym wiedziałyśmy. Były to awaryjne pieniądze, tak na wszelki wypadek
gdyby ten frajer miał przepić to co mama oficjalnie przynosiła do domu. W sumie
było tam około trzech tysięcy, zabrałam wszystko, wzięłam jeszcze czarną dużą
torbę podróżną spod jej łóżka i weszłam do swojego pokoju. Pieniądze mamy oraz
moje uzbierane kilkaset dolarów schowałam do torebki, którą rzuciłam na łóżko.
Otworzyłam szafę i wszystkie swoje ciuchy (Wcale nie miałam ich dużo), trampki,
skórzaną kurtkę oraz małą torebeczkę wrzuciłam do torby. Wpadłam do łazienki i
zabrałam kosmetyki, które także się w niej znalazły. Mój netbook zmieścił się
jeszcze do mojej pojemnej torebki. W tym momencie usłyszałam jak przekręca się
klucz w drzwiach frontowych. Spanikowana otworzyłam okno i wyrzuciłam torbę i
torebkę przez nie.
- Jesteś w domu?! – Krzyknął Rob (mój
ojczym).
Słysząc
to sama wyskoczyłam na trawę, zabrałam swój cały dobytek i zaczęłam biec ile
sił w nogach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Lost it
all
Rozdzialik
krótki, ale to tak tylko na początek.
Mam
nadzieje że główna bohaterka się wam podoba :D
Niedługo
powinien pojawić się 2 rozdział bo jest już w trakcie tworzenia :D
Sorka
za wszelkie błędy, one też się zdarzają :p
Komentujcie!!
Piszcie co wam się podoba a co nie.
No
i chyba to wszystko :D
Na razie wrażenie bardzo na plus :) Ale jako że to początek, to trudno coś więcej powiedzieć. Na pewno jeszcze tu wpadnę.
OdpowiedzUsuńMuszę powiedzieć , ze mnie bardzo zaciekawilas ;) czytam dalej ;*
OdpowiedzUsuń